W grudniu Elvis zaczął trenować karate z niemieckim mistrzem Jürgenem Seydelem. Karate było wtedy bardzo mało znane w Europie. Powstało z połączenia tradycyjnych sztuk walki Królestwa Riukiu (w którego skład wchodziła m.in. Okinawa należąca dzisiaj do Japonii) z chińskimi sztukami, szczególnie Stylem Białego Żurawia.

Ojcem europejskiego karate został Henri Plée, który zaczął przygodę ze sportem od gimnastyki, podnoszenia ciężarów i francuskiego boksu, savate, judo, aikido i w końcu karate. W 1955 roku Henri Plée założył w Paryżu własny klub karate. Często podróżował do Japonii i zapraszał tamtejszych mistrzów sztuk walki. W 1957 roku do Paryża na jego zaproszenie przyjechał Tetsuji Murakami. Od niego uczył się Jürgen Seydel. I do niego wraz z Elvisem pojechali w styczniu 1959 roku.

– Termometr pokazywał 6-10 stopni poniżej zera, sala była nieogrzewana, zamiast wybitych szyb w kilku oknach wstawiono kawałki tektury – wspomina Jürgen Seydel. – Nie było przebieralni ani pryszniców. Sensei[1] Murakami prowadził tak intensywne i ciężkie treningi, że prawie nie dostrzegaliśmy zimna mimo że byliśmy boso i w cienkich gi[2]. Elvis ani słowem się nie poskarżył. Wcześnie rano przychodził z hotelu Prince de Galles do dojo[3] Yoseikan Mistrza Murakami, który prowadził tam lekcje karate i kendo. Pod koniec treningów zapytałem Mistrza Murakami o ocenę. Powiedział, że Elvis jest wyjątkowo poważnym i utalentowanym uczniem

Elvis trenował karate przez całe życie zdobywając kolejne stopnie wtajemniczenia. We wrześniu 1974 roku otrzymał status Wielkiego Mistrza wraz z 8. Danem Czarnego Pasa.

Fragment książki „Elvis Presley. Niezwykłe życie”, zamów w Majowym Sklepie.


[1] Sensei – (jap.) mistrz.

[2] Gi, Karategi – (jap.) strój do karate.

[3] Dojo – (jap.) szkoła karate.

Udostępnij na Facebooku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *